czwartek, 4 września 2014

11. "Pod kopułą" Stephen King

Garść statystyk:

Ilość stron: 923
Autor: Stephen King
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Wydanie polskie: 2010
Ocena: 6/10







Kto z nas nigdy nie opuścił miejsca swojego zamieszkania? Czy znajdzie się tu osoba, która nie była jeszcze poza granicami własnego miasta? W XXI w. jest to nie do pomyślenia. Latamy, pływamy, jeździmy czy nawet chodzimy, bo przecież małe odległości pokonujemy o własnych siłach. Społeczeństwo masowo osadza się w podmiejskich wioskach i małych miasteczkach, żeby móc jednocześnie korzystać z uroków dużych miast i nie odczuwać ich wad.
Ale co by było, gdybyśmy nagle zostali odcięci od reszty kraju? Gdybyśmy nie mogli już jechać busem do miasteczka oddalonego o 5 km? Zrobić sobie w weekend wycieczki górskiej? Popływać w morzu? Wyjechać na wakacje?

W takiej właśnie sytuacji postawieni zostają mieszkańcy miasteczka Chester's Mill. Ni z tego, ni z owego, pewnego pięknego dnia na miasto opada niewidzialna kopuła, odgradzająca ich od reszty świata.
Nie wiadomo, skąd się wzięła albo kto ją stworzył i jaki miał w tym cel. Oczywistym jest jednak, iż ludzie zamknięci w tej małej kulce są zdani tylko na siebie, bo, mimo że FBI i inne organy władzy próbują im pomóc, tak naprawdę nie mają żadnego wpływu na to, co dzieje się w środku.

Stephen King daje nam książkę, na którą pomysł był nieco oklepany ( może nie sama kopuła, ale idea ludzi uwięzionych na pewnym obszarze bez możliwości wyjścia nie jest przecież czymś nowym). Nie jest ona arcydziełem, to na pewno, jednak mimo tego czyta się ją bardzo przyjemnie. W wielu momentach czułam się, jakbym czytając oglądała serial (który zresztą powstał na podstawie tej powieści, choć z nią samą naprawdę niewiele ma wspólnego. Najprawdopodobniej pojawi się post również o nim).

Może zacznę od minusów tego utworu. Wielkim minusem było dla mnie - niestety - zakończenie. Już pomysł na nie sam w sobie był dziwaczny, ale może by się obroniło, gdyby nie to, że było bardzo krótke. Odnosiło się wrażenie, że autor dopiero około 880 strony zorientował się, iż powieść jest taka długa i jak najszybciej chciał ją zakończyć.
Wadą trochę nawiązującą do poprzedniej jest też niekonsekwentność Kinga. Niektóre fragmenty o błahostkach były zbyt długie i na odwrót, te istotne momenty były jakby skrócone, niedopowiedziane. Psuło to trochę przyjemność z lektury.

Oprócz tych wad było też jednak sporo zalet :) Ogółem pozycję czytało się bardzo szybko, mimo jej obszernej budowy. Jest podzielona na kilkanaście rozdziałów z czego każdy na około 20 podrozdziałów. Łatwo sobie wyobrazić, jak czyta się taki tytuł. "Jeszcze tylko jeden rozdział" Po czym okazuje się, że zdarzyło się coś, czego nie można opuścić i mówimy "No dobra, jeszcze tylko jeden" i tak w kołko :)
Bohaterowie są przedstawieni dosyć szczegółowo, przynajmniej w większości. Znalazłaby się może dwójka takich, których chiałabym lepiej poznać, ale jak na OGROMNĄ liczbę postaci w tym utworze, naprawdę nie ma co narzekać, bo autor odwalił kawał dobrej roboty jeśli chodzi o różnorodność charakterów.
Również elementy nadnaturalne, takie jak np. tytułowa kopuła są opisane w sposób raczej realny. No, nie licząc wyżej wspomnianego zakończenia, chociaż może to ja po prostu nie zrozumiałam jego idei.

Podsumowując: Czy książkę polecam? Jeśli ktoś ma sporo wolnego czasu i lubi takie klimaty, to jak najbardziej :) Czy przeczytałabym ją jeszcze raz? Nie, z prostego powodu. Po prostu jest za gruba. Wystarczająco dobra na jednorazową lekturę, ale raczej nie mam zamiaru jej powtarzać ;)

Książka bierze udział w wyzwaniu:
1. Czytam opasłe tomiska
Wiecznie Zaczytana © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka